CANON 1DX MARK II VS SONY A9

Część pierwszą możecie przeczytać TUTAJ

W ostatnich dniach 2019 roku nasunęło mi się kilka podsumowań; większość sprowadza się do jednej tezy: wszyscy jesteśmy fotografami a na wakacje wystarczy Iphone 11 Pro (który nawiasem mówiąc wcale nie jest taki Pro). Nasuwa się myśl, że większość obecnie produkowanych aparatów jest wystarczająca dobra a jedynym ograniczeniem jest nasza kreatywność i nie sposób się z tym nie zgodzić.

Podobnie w świecie video; od kilku już lat mamy dostępne pod ręką przystępne cenowo narzędzia, o których początkujący filmowcy na początku wieku mogli tylko pomarzyć.

Wypada więc zadać sobie pytanie: czy na pewno potrzebuję flagowca, czyli creme de la creme w ofercie danej firmy? Jakie cechy są dla mnie ważne a jakie mogę pominąć?

Jak się okazuje flagowiec flagowcowi nierówny jeśli spojrzymy na ofertę czołowych graczy. Canon 1DX markII z 2016, Sony A9 II z 2019, Leica M10P z 2019, Leica SL2 z 2019, Fujifilm XPRO 3 z 2019 czy Nikon D5 z 2016-stego. W segmencie studyjnym mamy serię 5 od Canona, D850, Fujifilm GFX 50, Leica S2, Sony a7r IV. Wszystkie te korpusy są tak skrajnie różne, że w zasadzie nie ma sensu ich porównywać bezpośrednio. Zaraz wyjdzie 1 DX mark III i Nikon D6 – wtedy wojna DSLR vs Mirrorles wkroczy w nowy etap star wars;)

Wciąż jednak najważniejsze jest pytanie: czego potrzebuję? Od dłuższego czasu nie ma sensu kupowanie każdego najświeższego modelu jakie wypuści C, F, N czy S. Każdym da się zrobić dobre zdjęcie i z sukcesem zarabiać na życie. Po co więc te rozważania?

Pomyślmy; jakie kryteria powinien spełniać wół roboczy?
Wiadomo, lepszy aparat nie uczyni nas lepszymi fotografami. Może jednak sprawić, że praca będzie przyjemniejsza i bardziej efektywna.

1. Budowa
2. Ergonomia
3. Sprawny AF
3. Cechy specjalistyczne, które podniosą poziom wykonywanych zleceń – jak 20 klatek/sek w Sony czy bardzo dobry tryb Video w Canon 1DX mark II
4. Sensor – DR (dynamic range czyli zakres tonalny) ma dla mnie najmniejsze znaczenie
5. Kolorystyka – zdecydowanie bardziej

CANON 1DX MARK II VS SONY A9

jaki aparat fotograficzny kupić

Ci, którzy mnie znają wiedzą, że mój główny wół roboczy zmieniam raz na rok – półtora. Czasami jest to od razu cały system, czasami sam korpus. Pracujemy bardzo intensywnie i jestem w stanie dojechać aparat w jeden sezon, czego dowodem były moje dwa prywatne Nikony D750 i D800. Dla porównania Dorota pracowała D3-ką 5 lat (w końcu to flagowiec i wcale lżej nie pracował niż moje Nikony!).

Wyjątkiem są aparaty Leica. Doświadczenie pokazało, że ich pancerna budowa jest obliczona na lata bezawaryjnej pracy. Tam każda kolejna eMka czy SL/SL2 a nawet Q-P/Q2 zbudowana jest bezkompromisowo. Nawet tańsza Leica M-E typ 240 jest jak czołg. Jak na flagowca przystało. Canon i jego seria 5 też jest pancerna.

Dla mnie flagowiec ma zarabiać na siebie bez awarii kilka lat i właśnie bezproblemowa praca w większości interesujących mnie warunków plus dobra ergonomia jest tym, co mnie we flagowcu interesuje najbardziej. Kwestia szkieł jest na drugim albo trzecim planie – o tym decydujemy wybierając system a nie konkretny aparat. Wielkość sensora przy flagowcu przeznaczonym do reportażu też ma małe znaczenie. 20 – 24 megapixele to optimum. Mamy dość rozdzielczości do wydruków atramentowych 50x60cm i z racji małego upakowania pikseli w matrycach FF (full frame) są duże szanse na dobrą pracę na wysokim iso. APS-C Fujifilm jest wyjątkiem i tam mimo fizycznie małego sensora zdjęcia wykonane na high iso też są ok, choć przejścia tonalne w cieniach nieco odstają.

W tym roku osiągnąłem pewien (umiarkowany) stan spokoju; 5-ki radziły sobie super, Leiki bezawaryjnie towarzyszyły a do video miałem na początku Lumixy GH5 i S1 a później Blackmagic Cinema Camera 4K. Jednak z racji coraz większej ilości zleceń łączących zdjęcia i video zacząłem się rozglądać za korpusem, który pozwoli mi zabrać na zlecenie zawsze ten sam zestaw. Blackmagikiem nie zrobię zdjęć a 5d markIV ma trochę ograniczeń pod kątem VIDEO. Panasonic Lumix S1 był niemal idealny jako aparat hybryda, ale jego AF w video pozostawiał sporo do życzenia, że nie wspomnę o ograniczonej ilości szkieł systemowych. Powoli się to zmienia i już teraz taki Lumix S1H wydaje mi się super propozycją. Na horyzoncie jest też Canon 1DX mark III.

W lipcu 2019 jednak można było albo kupić eRkę, którą bardzo polubiłem, a która ma też swoje denerwujące cechy albo Canona 1DX mark II, którego zawsze chciałem ale cena mnie blokowała. Przy okazji dostanie zlecenia fotografowania Obchodów 75 lecia wybuchu Powstania Warszawskiego zrobiłem rozeznanie rynku i okazało się, że zaczęły tanieć zarówno Canony jak i Sony A9. Szatańska myśl zaczęła kiełkować. G.A.S. się obudził a Adaś Trzcionka jeszcze go podsycał zachwycając się A9-tką. Zewsząd dochodziły głosy, że A9-ką lepiej radzi sobie podczas pracy z lampą niż A7III i lepiej ostrzy, gdy pracujemy na f8-11. Ma lepszy, nie tak męczący oczy EVF i nie ma bandingu gdy fotografujemy z wykorzystaniem migawki elektronicznej. To były moje główne zarzuty do Sony rok temu. Wyszła też mała 35-ka 1.8 Sony i magiczny Samyang 45. W końcu sensowne obiektywy, które nie są większe od eLek;)

Sprzedałem Lumixa S1, co by nie mówić to najlepszy bezlusterkowiec do szkieł manualnych z genialnym sensorem, stabilizacją, pancerną budową i najlepszym wizjerem (jeszcze którąś jego wersję kupię; btw – bardziej podoba mi się tylko Leica SL2) i zacząłem rozglądać się za opcją wypożyczenia interesujących mnie korpusów. Z pomocą przyszedł Łukasz ze sklepu Fotoforma i tak rozpocząłem testy Sony A9 i Canona 1 DX mark II.

OBIEKTYW CANONA NA SONY A9

Kilka słów wyjaśnienia:

Sony A9 sprawdzałem z natywnym distagonem 35mm 1.4 i ze szkłami Canona podpiętymi przez adapter MC-11. Adapter dostałem od Sony Polska razem z aparatem. Przez rok pracowałem na A7III i a7r3 ze szłami natywnymi oraz z eLkami na MC-11 i wiedziałem czego się spodziewać. Co zabawne w wielu sytuacjach ze szkłami Canona Sony działa pewniej o czym już pisałem. A9-kę po opisanej wcześniej wtopie oddałem i pożyczyłem inną od Wojtka Grzędzińskiego z natywnym 24-70 oraz adapterami do szkieł manualnych, więc porównanie z Canonem 1DX mark II jest miarodajne. Odrzuciłem spiskową teorię o felernej demówce. 99% moich obserwacji była taka sama w przypadku obydwu korpusów Sony A9. Prywatny egzemplarz Wojtka na szczęście nie wywalał błędów bazy danych.

W poniższym porównaniu skupię się na cechach, które mają znaczenie dla mnie. To, że coś sprawdza się w mojej pracy nie musi być równie dobre (i ważne) dla Ciebie, jest to absolutnie subiektywna recenzja.

Sony A7rIII +24-70mm f2.8 GM
© Michal Warda, 2018, Vevey, Switzerland, Leica CL

BUDOWA I ERGONOMIA

SONY A9
Biorąc do ręki Sony A9 nie ma się poczucia obcowania z zabawką. Solidny korpus. Rozmieszczenie guzików identyczne jak w dobrze mi znanym a7r3. W A9 mamy dodatkowe pokrętło wyboru trybu pracy, które bardzo mi się podoba i wielokrotnie się przydało. Jak w każdym Sony korpus jest podatny na przetarcia i dość szybko widać ślady użytkowania. Moje a7rII, a7rIII i A7III po roku pracy wyglądały gorzej niż 5-ka Doroty po niemal 3 latach orki. Taki detal. A9-ka jest aparatem, który można w zasadzie dowolnie skonfigurować pod swoje upodobania. Jeżeli włożymy nieco pracy w przypisanie do przycisków ulubionych funkcji w zasadzie nie musimy zaglądać do menu. Praca pokręteł i przycisków jest ok. Półka wyżej niż Fujifilm, gdzie nawet w Fujifilm X-Pro 3 pokrętła chodzą opornie i sprawiają wrażenie tanio wykonanych.

CANON 1DX MARK II
Canon 1DX mark II to zdecydowanie klasa wyżej – praca spustu migawki, pokręteł i przycisków to mistrzostwo. Mój egzemplarz jest stosunkowo nowy, ma raptem 10k na liczniku, ale porównałem go z mocno zjechanym egzemplarzem i zdecydowanie jest to aparat obliczony na lata pracy w ciężkich warunkach.

STAR WARS
Canon jest ponad dwukrotnie cięższy. Obydwa są uszczelnione. Przygoda z bateriami opisana w poprzednim artykule pokazuje, że detale wykonane są lepiej w Canonie. Canon też wykorzystuje odporniejsze karty pamięci; CF i Cfast. Sony ma dwa sloty na SD, rekomenduję kupić Sony Tough i używać zawsze tych samych kart w jednym korpusie i nie przekładać kart między aparatami.

Jednym z elementów, na które zwracam uwagę jest shutter lag, czyli opóźnienie wyzwolenia migawki od momentu naciśnięcia spustu i czas uruchamiania/wybudzania aparatu. I to jest kategoria, w której Canon wygrywa o całą długość. Sony potrafi się zwiesić podczas uruchamiania na 1,5, nawet do 3 sekund. Canon startuje poniżej sekundy. Wg pomiarów portalu imaging-resource Canon to 0.085 sec a Sony nawet 0.355 przy wykorzystaniu AF-S. Przy manualnym ostrzeniu różnice są mniejsze 0.072sek Canon do 0.097sec w Sony. Na pewno Canon jest bardziej przewidywalny w różnych warunkach. Sony najszybciej działa jeśli odłączymy AF od spustu migawki i wykorzystujemy back button do ostrzenia i takie ustawienie rekomenduję. EYE-AF również pod kciukiem.

W Canonie można również skonfigurować dowolnie część guzików – większość jednak ma swój logiczny porządek. Ergonomia Canona przez większość reporterów, których znam uważana jest za wzorową. Osobiście w każdym Canonie pod spustem mam ustawiony AF-S, a pod guzikiem AF-ON AF-C na strefie plus pod guzikiem pamięci pomiaru AF-S w trybie SPOT z pomiarem punktowym.

Dorot ma swoją 5-kę ustawioną tak samo.

BALANS
Jeżeli planujecie wykorzystywać Sony z jasnymi szkłami lub zoomami konieczne okazuje się dokupienie gripa. Balans dużego szkła na małym korpusie jest daleki od doskonałego i mimo mniejszej wagi zestawu nadgarstek jest bardziej obciążony. Nie mam problemu z pracą DX-em z 24-70mm 2.8 L przez 15 godzin a Sony bez gripa z 24-70mm 2.8 GM mnie wykańczał po 10-ciu.

BATERIE
Czas pracy na jednej baterii bez porównania lepszy w Canonie chociaż muszę oddać honor Sony – wśród bezlusterkowców to lider. Jedynie Panasonic Lumix S1/Leica SL/SL2 mają równie wydajne zarządzanie energią. Na pewno bateria nie jest problemem w Sony.

WIZJER
Wizjer – to kwestia osobistych preferencji. Optyczny vs elektroniczny. Nie neguję pracy na live view, korzystam z tego bardzo często w Canonach, jednak lubię mieć wybór. EVF w Sony zawsze mnie męczył. Nawet A9 przegrywa z Leicą Q.

1DX + 70-200

SYSTEM AF

AF-S
Pracując w zakresie przysłon f1.4-f2.8 w ciągu dnia Sony jest niezwykle szybki i precyzyjny. Ogrywa Canona bez dwóch zdań. Jeżeli ustawimy wykrywanie twarzy, eye af i portretujemy na małych przysłonach Sony wręcz miażdży DX-a precyzją i powtarzalnością.

Sytuacja się zmienia kiedy na tych ustawieniach wejdziemy w tłum. Sony dość nieprzewidywalnie wybiera, na którą głowę wyostrzy. Zdecydowanie trzeba zmienić tryb na pojedyńczy AF lub małą strefę. W Canonie łatwiej nad tym zapanować.

Jeśli pracujemy przy AF-S i przysłonie od f8 w górę Canon jest szybszy. Różnica pogłębia się wraz z pogarszającymi się warunkami. Dance flor, lampa i f8 to już jest dla Sony nokaut. Wizjer smuży, ma lagi, a AF pompuje.

Podobna sytuacja jest w ciemnym studio i pracy z lampami. Zdecydowanie lepiej pracować lustrzanką. Nawet tańsze, zabawkowe Fujifilm XT-2 radziło sobie lepiej niż Sony A9.

Przyznaję, jest nieco lepiej niż a A7III, ale wciąż niezadowalająco. Moja opinia z poprzednich wpisów o Sony nie uległa zmianie.

AF-C
Sony odwaliło kawał dobrej roboty jeżeli pracujemy wyłącznie w tym trybie i świetle zastanym na f1.4-f4. Jest szybko, celnie i powtarzalnie. Canon jest nieco wolniejszy i mniej powtarzalny choć trzeba pamiętać, że nadal jest to bardzo wysoki poziom.

Jeżeli pracujemy jak przy AF-S – na większych przysłonach Canon wyrównuje, a przy gorszym świetle wychodzi na prowadzenie.

Wynik jest więc niejednoznaczny. Sony to zdecydowany lider wśród bezlusterkowców ale wciąż ma wady. Canon to wciąż klasa – niezależnie od warunków robi swoje.

Przy moim stylu fotografowania wolę nieco wolniejszy ale równiej pracujący AF w Canonie.

AF podczas VIDEO i samo VIDEO

Rozmiar i ciężar Canona to zaleta podczas filmowania. Nie jestem fanem stabilizowanych matryc w małych aparatach, wolę organiczny ruch cięższej kamery.

Dual Pixel AF i tracking podczas wideo to mistrzostwo Canona. Koniec kropka. Do tego dotykowy ekran i płynne przeostrzanie podczas kręcenia, super sprawa. DX na gimbalu sprawdza się świetnie. Sony A9 w tej kategorii jest w tyle.

Canon nie ma C-loga i 10bit ale ma za to wysoki bitrate w 8 bitach z super kolorem. Grading to drobne korekty, kolor skóry jest lepszy niż w Sony. Do tego 4k 60fps i super slow motion;) Można kręcić nawet do ISO 6400 a obraz się nie rozpada w cieniach. Jeżeli kręcicie imprezy – wideo to zdecydowana wygrana Canona. ELki mają też unikalną plastykę, która nadaje filmom fajny charakter. Nie bez powodu kamery mają bagnet PL albo EF. Jeżeli chodzi o Sony uważam, że lepszą opcją do filmowania jest Sony a7r3 lub… EOS R jeżeli chcecie mieć bezlusterkowca do zdjęć i video.

Poniżej realizacja na zlecenie Muzeum Powstania Warszawskiego – Dancing Łubu Dubu kręcony w większości Canonem 1DX mark II. Kilka ujęć jest z BMPCC4K

JAKOŚĆ ZDJĘĆ

Sony A9 ma najfajniejsze kolory ze wszystkich alf. Jeżeli chcecie pozostać jedną nogą w Canonie i kupić Sony macie tylko jedną opcję: A9-ka. Szum ma fajną organiczną strukturę, a kolor łatwo spasować zarówno z 5d MK IV jak i z DX-em. Kolor z DX-a lubię za to bardziej niż 5d MK IV. To są drobne różnice w kolorze skóry ale DX-owi bliżej do legendarnej starej 5-ki.

Jak już wielokrotnie pisałem, każdy współczesny aparat daje fantastyczną jakość. To, czy sensor ma 12 czy 13 działek rozpiętości nie ma większego znaczenia. Oczywiście obiegowa opinia głosi, że matryce Sony są technicznie lepsze a Canon ma dramatycznie słaby DR.

Jednak według DXO Canon 1DX markII ma lepszy DR niż Sony A9 o 0.2 EV. Wg dokładnych pomiarów (tutaj rezultaty https://www.DXomark.com/Cameras/Compare/Side-by-side/Canon–EOS-1D-X-Mark-II-versus-Sony-a9___1071_1162) wyniki są niemal identyczne i takie też są moje odczucia.
Jest jedna drobna różnica; jeżeli lekko nie doświetlić zdjęcie z Canona szum wychodzi przyjemniejszy i łatwiej go usunąć. W Sony pojawiają się w cieniach brzydkie białe kropki, które widać na wydruku. W Canonie też są, ale w mniejszej ilości i wychodzą później.

SONY A9 ISO 3200 +1EV
SONY A9 ISO 3200 +1EV
CANON 1DX MARK II ISO 3200 +1EV
CANON 1DX MARK II ISO 3200 +1EV

Ciekawostka. Jeżeli jesteście fanami ciężkiej obróbki i wyciągania cieni proponuję zwrócić uwagę w kierunku A7III, a7rIII czy nawet Fujifilm XT3/X-Pro3.

Reporterzy pracujący w terenie często wysyłają zdjęcia natychmiast; nikt nie ma czasu bawić się w obróbkę i tutaj zarówno DX jak i A9 dają fajny kolor i niski szum prosto z puszki. Osobiście naświetlałem pliki nawet na iso 12800 i z obydwu aparatów wyniki są bardziej niż zadowalające.
W pracy na ślubach staram się nie wychodzić ponad 1600; drukujemy wysokiej jakości książki, które są oglądane z bardzo bliska i tutaj najmniejszy szum nam przeszkadza.

Współpraca z lampą – o tym pisałem już wcześniej przy okazji pracy AF. Dodatkowo, jeżeli pracujecie z lampą na aparacie, Canonowski eTTL z możliwością próbnego przed-błysku to lider rynku. Lepiej mierzy scenę, wyniki są powtarzalne i przewidywalne. Nikon na równi z Canonem. Zarówno Sony jak i Fuji muszą jeszcze popracować nad tym aspektem.

PODSUMOWANIE

To by było na tyle. Jeżeli dotrwaliście do końca możecie domyślać się co wybrałem. Sony wciąż ma dla mnie więcej wad niż zalet. Gdybym jak Wojtek Grzędziński fotografował koncerty chopinowskie i potrzebował cichej migawki wybrałbym Sony. Ta cecha jest fenomenalna i chyba nie ma drugiego takie aparatu na rynku, który w tym trybie nie ma bandingu przy sztucznym świetle.

Kupiłem jednak Canona 1DX mark II i ostrzę sobie zęby na Canona DX markIII. Jest to jedyny aparat z ostatnich zapowiedzi i premier, którego jestem ciekaw i zaczynam odkładać $$. Budowa, ergonomia, jakość video i responsywność – czyli cechy dla mnie ważne to zdecydowana wygrana Canona.

Jakie mamy jeszcze alternatywy na rynku w kategorii flagowców? Na pewno warto zwrócić uwagę na nowe Sony A9 mark II. Niesamowitym aparatem jest też Leica SL2.

Jeżeli jednak szukacie małego, szybkiego aparatu do pracy w trudnych warunkach a nie chcecie Leica Q to topowe pozycje od Fujifilm czyli XT3 i X-Pro3 są ciekawą opcją. Zwłaszcza XT3 jest dobrą opcją dla twórców “hybrydowych” jak ładnie się teraz nazywa fotografów z zacięciem filmowym;) Przyjemność fotografowanie Fujifilm X-Pro3 jest o wiele większa niż serią XT o Sony nie wspominając.

Na moim biurku wciąż czekają na opisanie Leica SL2 kontra Lumix S1, oraz Leica ME kontra Fujifilm X-Pro3. Miałem przyjemność pracować ostatnio Fujifilm GFX50r oraz nowym Hasselbladem 1DX II. Będzie więc przynajmniej jeszcze jedna część w serii “pojedynek gigantów”.

Uff.. Macie jakieś uwagi? Coś pominąłem?;)

GORĄCE PODZIĘKOWANIA: dla wszystkich czytających i komentujących za zachęcenie do pisania tych recenzji – subiektywnych opinii na temat sprzętu, który mam, którym pracuję, i tego, który i tak bym testował bez potrzeby pisania. Parę lat temu nie przyszłoby mi do głowy, że moja opinia może kogoś interesować:) Jest mi niezmiernie miło, że to czytacie.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

Korzystając z okazji razem z Dorotą życzymy Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Przyjemności z fotografowania tym co macie akurat pod ręką! Dziękujemy, że jesteście!