Recenzja Fujifilm X-E4

Po co zawodowemu fotografowi potrzebny jest mały i dyskretny aparat? Ma być na tyle mały i niepozorny, by nie zwracał na siebie uwagi podczas streeta, na tyle sprawny i niezawodny, by mógł posłużyć jako backup do głównych korpusów podczas realizacji reportaży dla klientów, nie wspominając o tym, że goście na ślubie zdecydowanie bardziej komfortowo czują się w obecności fotografa kiedy ten zamiast dużego aparatu operuje niewielkim sprzętem.

Często też przed dużymi sesjami szukamy lokacji i wtedy też wrzucamy do torby coś małego i lekkiego. Idealnie w takich sytuacjach sprawdza się zazwyczaj taki aparat jak X100V, ale są takie sytuacje, gdy brak możliwości zmiany obiektywu nieco doskwiera. Zwłaszcza gdy planujemy ujęcia, to lubimy podpiąć docelowe szkła i sprawdzać jak siądzie kadr. Koncepcja małego aparatu tak bardzo się sprawdza w pracy fotografa, że śmiało możemy zaryzykować stwierdzenie, że każdy powinien mieć w swoim arsenale mały, lekki i dyskretny aparat z sensorem o dużych możliwościach.

Recenzja Fujifilm X-E4

Fujifilm X-E4, bo to właśnie on skłonił nas do tych rozważań to idealny partner dwóch naleśników – 18-stki i 27-ki które są odpowiednikami 28 i 40mm. W tym zestawieniu jest to świetny, poręczny, codzienny aparat. To, co najczęściej uwiera w tak dyskretnych korpusach to ergonomia. Między innymi dlatego pierwszą rzeczą, jaką rekomenduję do kompaktów jest tzw. thumb grip. Jak sama nazwa wskazuje pomaga zaczepić kciuk na korpusie, dzięki czemu mimo braku tradycyjnego gripa możemy pewniej chwycić aparat. Z Fujifilm X-E4 problem słabego chwytu nie występuje – dostajemy doczepiany thumb grip w zestawie. Brawo!

 

FUJIFILM X-E4 – BUDOWA I JAKOŚĆ WYKONANIA

Jeśli chodzi o samą budowę – Fuji X-E4 jest zaskakująco ciężki jak na tak niewielki sprzęt. Jest mniejszy od niejednego smartfona ale nie zrozumcie nas źle – nie jest ciężki w wartościach bezwzględnych a TYLKO sprawia takie wrażenie gdy bierzemy go do ręki. Od razu mamy skojarzenie – solidna budowa. I taka jest w rzeczywistości. Mamy wrażenie, że wraz z wprowadzeniem modelu X100v, Fuji wprowadziło nową jakość również do niższych linii aparatów. Niezwykle solidny jest XS-10, i taki też jest Fujifilm X-E4. Latem 2020 kiedy zastanawiałem się, czy kupić X-E3 czy X100V to właśnie między innymi jakość wykonania i wrażenie solidności przechyliło szalę na stronę x100v. Teraz ten wybór byłby nieco trudniejszy, choć na pewno jest to sprzęt do innej grupy odbiorców. O ile X-E3 wprost konkurował z X100v tak X-E4 wydaje się być jego uzupełnieniem. To taki mniejszy brat, do którego możemy na stałe wpiąć 18-stkę i nosić jako szerszą alternatywę.

Podczas pracy takim maluchem najczęściej kompletnie rezygnujemy z podglądu kadru poprzez wizjer elektroniczny. Wybieramy LCD – wydaje się to bardziej naturalne, zwłaszcza podczas fotografowania na ulicy. Fujifilm X-E4 pod tym względem nie odstaje – w LCD dostajemy nie tylko odchylany ale i dotykowy ekran. Nawet w słoneczny dzień możemy komfortowo go używać. Oczywiście do krytycznej oceny ekspozycji lepszy jest EVF, ale kadrować spokojnie można na LCD. LCD nie jest taki jak w XS-10 tylko tradycyjny – jak w X-T3 z lekkim twistem. Otóż można go wychylić tak, że da się zrobić sejfie;) Na pewno takie rozwiązanie znajdzie amatorów.

ERGONOMIA I JAKOŚĆ OBRAZU FUJIFILM X-E4

To, co od zawsze było ogromną zaletą aparatów Fuji to łatwość używania – niezależnie po który model sięgniemy mamy zbliżoną, bardzo dobrze przemyślaną “guzikologię”. To, co daje się zauważyć to konsekwentne pozbywanie się części przycisków – dostajemy tylko to co niezbędne. Przy okazji XS10 pisaliśmy o tym, co ma miejsce i tutaj – to aparat dla minimalistów. Wszystko to, czego potrzebujemy, czyli pokrętło czasu oraz korekty ekspozycji jest na swoim miejscu, a wizjer po lewej stronie przypomina nam czasy starych analogowych kompaktów z dalmierzem i niewymiennym obiektywem. Kto pamięta Fujifilm FUJICA albo Canon Canonet QL17? Ten sam rozmiar korpusu i zastosowanie też wydaje się być podobne. Od tego typu dalmierzowych kompaktów zaczynaliśmy swoją przygodę z fotografią. Widać, że Fuji sięga głęboko w stronę tradycji. Z minusów musimy wspomnieć o jednej rzeczy – brakuje nam dźwigni zmiany trybów AF. Aby przejść z AF-C na AF-S, musimy wejść w menu lub przypisać jeden ze slotów w Quick menu, które zostało przeniesione na górę – obok kółka korekcji ekspozycji. Zniknął też przełącznik Full Auto z górnej pokrywy, co sugeruje skierowanie X-E4 nieco w stronę fotografów, którzy wiedzą co robią;)

Drugim kompromisem, jaki często można spotkać w małych dyskretnych aparatach to słabej jakości matryca.

W Fujifilm X-E4 mamy ten sam sensor co we flagowym X-T4 oraz tradycyjnie pełen zestaw filmowych symulacji. Do pełni szczęścia brakuje zaprezentowanej razem z GFX100s symulacji Nostalgic Negative. Mamy nadzieję, że ta symulacja pojawi się wraz z aktualizacją oprogramowania. Pamiętacie, jak pisaliśmy o XS-10? (TUTAJ I TUTAJ) Dobrze ustawiona puszka generuje naprawdę fajne jpg.

Fuji to chyba jedyny producent, który niezależnie od lini aparatów oferuje tę samą stałą wysoką jakość obrazu. Nie inaczej jest w X-E4. Już wyjaśniamy dlaczego, to takie ważne z perspektywy zawodowego fotografa.

 

Wybierając się na zlecenie kilkaset, a często i kilka tysięcy kilometrów od domu nie lubimy zabierać kilku dokładnie takich samych aparatów. Każdy korpus ma swoje konkretne zastosowanie i z góry przypisany obiektyw. Niemal od zawsze podczas pracy bezlusterkowcami, kiedy tylko możemy, nie zmieniamy obiektywów. Podczas całodniowego reportażu musielibyśmy zmieniać szkło i kilkadziesiąt razy. Nie dość, że spowalnia to proces, to jeszcze powoduje, że narażamy sensor na niepotrzebne zabrudzenia. Ma to znaczenie jeżeli jak my, często pracujecie na przysłonach rzędu f8-F11 i układacie kompozycje wieloplanowo. Oczywiście można pracować na dwóch takich samych korpusach X-T4 CZY XPRO-3. Z zestawem 23 i 35 lub 56mm. Jeżeli jednak jak my potrzebujecie czasem 18-ki lub 16-ki to kupno trzeciego większego korpusu niekoniecznie ma sens. I tutaj pojawiają się mniejsze i tańsze opcje jak XS-10 czy X-E4. Trudno w to uwierzyć, ale nie da się odróżnić po plikach, co zostało zrobione droższym a co tańszym aparatem. Zdjęcie obrabia się dokładnie tak samo, dostajemy taki sam kolor i jakość. Niewiarygodnie usprawnia to cały proces, co w przypadku zawodowych fotografów jest nie do przecenienia. To, co odróżnia często fotografów profesjonalnych, to zoptymalizowany workflow i efektywność pracy.

 

SZYBKOŚĆ I PRECYZJA AF W FUJIFILM X-E4

Mówiąc o efektywności. Szybkość i precyzja systemu AF, to kolejny aspekt często zaniedbywany w małych aparatach. Biorąc pod uwagę, że testowany przez nas egzemplarz był wersją przedprodukcyjną, możemy śmiało stwierdzić, że AF nas nie uwierał, a jego czułość jest taka sama jak w XS-10. W zaledwie kilku przypadkach gdy było wyjątkowo ciemno, a scena mało kontrastowa AF się pomylił. Ale już na tanecznym parkiecie nie dość, że pod światło, to w sytuacjach bardzo dynamicznych odsetek trafionych zdjęć był bardzo wysoki. To tylko daje przedsmak tego, że finalny model będzie prezentował się świetnie.

Szybkość AF idzie w parze z ogólną responsywnością aparatu. Jest gotowy do pracy natychmiast po włączeniu, nie występują żadne denerwujące opóźnienia, spust migawki reaguje bardzo szybko, do dyspozycji mamy tryb seryjny 8 klatek na sekundę w przypadku migawki mechanicznej i do 30 klatek w przypadku migawki elektronicznej. Zdecydowanie polecamy szybkie karty do komfortowej pracy w trybie seryjnym. Dla porównania jedna z naszych profesjonalnych lustrzanek osiągała również 8 klatek na sekundę. Niesamowite, że mamy do dyspozycji tak szybki aparat o tak niewielkich rozmiarach.

 

CZY WARTO KUPIĆ FUJIFILM X-E4?

Reasumując; Fujifilm X-E4 nie jest może rewolucją, ale na pewno ewolucją w dobrym kierunku modelu X-E3, który wielokrotnie polecaliśmy znajomym jako doskonały aparat codzienny. Sensor i AF jak w X-T4, uproszczona do niezbędnego minimum guzikologia, ta sama bateria co w X-PRO3 i X100V oraz solidna budowa i thumb-grip w zestawie. Cena w komplecie z 27-ką jest niższa niż X100V co jest niezłą okazją. Wybór pomiędzy X100V A X-E4 nie będzie tak oczywisty jak w przypadku X-E3. A jeśli jesteście fanami 28mm: kilka lat temu mieliśmy okazję zrobić niemal cały ślub aparatem X70 i bardzo wtedy żałowaliśmy, że AF nie jest lepszy w gorszych warunkach oświetleniowych oraz nieco szybszy i celniejszy. X-E4 z 18-stką jest odpowiedzią na tamte życzenia. Na pewno będzie to lepszy wybór niż tak przez nas lubiony Ricoh GR. Może nie jest taki kieszonkowy jak Ricoh, ale zdecydowanie pewniej się nim pracuje, ma lepszy AF, ma wizjer, o niebo lepszy tryb video i całościowo jest lepiej przemyślany.

X-E4 to maluch o dużych możliwościach, który mieści się w kieszeni płaszcza. Z minusów – brakuje nam tylko uszczelnienia korpusu i nie podoba nam się mocowanie samego paska. Ciężko przypiąć nasze ulubione Artisany albo Stroppy. Nie można mieć wszystkiego;)

 

BTS
fot. Tomek Kordek

 

Wszystkie prezentowane zdjęcia to delikatnie poprawione pliki jpg prosto z aparatu – tym razem bez specjalnych nastaw. Na dziś LR nie otwiera plików RAF z X-E4.

Dziękujemy: Magdzie z Warsaw Poet za fantastyczne, pełne poezji stylizacje, dzięki którym czuliśmy się jak na planie hollywoodzkiej produkcji

Dziękujemy: Gosi z G-Fiore Dekoracje eventów za atmosferę, którą wyczarowała swoimi dekoracjami
Dziękujemy: Dominik Hałgas i Fabryka Imprez za zrobienie meeeega bajkowego klimatu.
Dziękujemy: Hair & MUA Monika Bosek i Magda Atkins za piękny wygląd naszych bohaterów
Dziękujemy: Szklarnia Grodzisk
Dziękujemy: Karolinie z All Management za nieocenioną pomoc i pozytywną energię

Specjalne podziękowania wędrują do Tomka Kordka za pomoc i BTS

Praca z Wami to przyjemność!