Idzie nowe?

mirissa beach
© Michal Warda, 2018, Sri Lanka, Mirrisa beach, A7r2+summarit 35mm

For english version please click here!

Zima to dla nas czas podsumowań. Odświeżamy stronę ślubną, robimy obowiązkowy serwis i czyszczenie sprzętu, nadrabiamy towarzyskie zaległości i rozmyślamy nad kolejnymi wyzwaniami. Mamy na wszystko nieco więcej czasu ale i jesteśmy mniej odporni na pokusy. Zwłaszcza ja – nie od dziś wiadomo, że cierpię na syndrom G.A.S. Jeżeli nie wiecie co to – w wielkim skrocie muszę przetestować każdy nowy aparat, każdy nowy obiektyw czy lampę. Jest to nieco uciążliwe. Przyznaję. Ma też swoje plusy – jesteśmy w miarę na bieżąco i adaptujemy do pracy nowe rozwiązania. Mimo, że od wielu lat pracujemy przede wszystkim aparatami Leica nie ograniczamy się tylko do niej. Pod koniec zeszłego roku pojawiło się kilka interesujących opcji – nowy Nikon D850, Sony A7rIII czy Leica CL.

Wysyp nowości oznacza jedno – duże zniżki poprzednich modeli, co pozwala w nieco mniej bolesny sposób wejść w posiadania nowych zabawek. Ekscytujące! Kupiłem więc prawie nowe Sony A7r2 w cenie niższej niż nowe Fuji X-pro2. Co jest w tym niezwykłego?

A7r2 to pełnoklatkowy korpus z niesamowitą matrycą. Kolor i ilość detalu po podpięciu Summairta 35 jest przynajmniej na poziomie M9 o ile nie lepszy. Nie ma tego analogowego sznytu ale do zastosowań komercyjnych w zupełności wystarcza. Na pewno ma lepszy zakres tonalny i ISO. Ma jedną wadę – nie jest to dalmierz a elektroniczny wizjer jest o wiele gorszy niż ten w Leica Q czy SL. Nie mam pojęcia jak działa w nim autofocus z natywnymi szkłami bo nie posiadam żadnego. Za to ze szkłami L Canona podpiętymi poprzez adapter sigmy MC-11 radzi sobie całkiem nieźle. Wystarczająco dobrze by fotografować podczas koncertu czy ślubnej ceremonii. I tu dochodzimy do sedna rozważań.

Sri lanka
© Michal Warda, 2018, Ella to Kandy Train, Sri Lanka A7r2+summarit 35mm
© Michal Warda, 2018, Sri Lanka, Negombo A7r2+summarit 35mm

SONY A7III

Dziś Sony ogłosiło – wypuszczamy nowy “Basic Model” – Sony A7III. Rzut oka na specyfikację i widać, że jest to chyba najbardziej zaawansowany bezlusterkowiec w przystepnej cenie. Rewolucja na miarę Nikona D750 kilka lat temu czy Canona 5d. W branży ślubnej będzie to na pewno jeden z głównych kandydatów do rozważań przy zmianie sprzętu. Szybki i pewny AF, dobrej jakości wysokie ISO, nowa matryca ze stabilizacją, 15EV rozpiętości tonalnej i najważniejsze – dwa sloty SD. Jest do tego uszczelniony i jeśli jest wytrzymały choć w 90% jak A7r2 (a pewnie jest) to z pewnością zapowiada się na ciekawy sprzęt.

Tylko jest jedno ale. Czy naprawdę fotograf potrzebuje tych wszystkich “ficzerów” by realizować zlecenia? Czy potrzebujemy ISO 12800 by być spokojnym o efekt końcowy reportażu? Czy super szybki AF i 10 klatek na sekundę zapewni ciekawe kadry?

Muszę Was rozczarować. Absolutnie nie.

Czy technika może ułatwić życie? Z pewnością tak i sami z tych udogodnień często korzystamy czego dowodem był zakup Leica M10. Lepsze ISO, nieco poprawiona ergonomia czy dodanie LV, które przydaje się z egzotycznymi szkłami takimi jak stary planar 50mm 1.4 podpięty przez adapter. Egzamin nie do końca zdało Sony A7 II. Miałem wrażenie, że obcuję z komputerem. To co miało być atutem -elektroniczny wizjer- nie był zbyt dokładny by szybko i pewnie manualnie ostrzyć. Sprzedaliśmy Sony bez żalu.

Porto
© Michal Warda, 2016, Porto, Portugalia, Sony A7II+Loxia 35mm
© Michal Warda, 2015, Londyn, Sony A7II+Loxia 35mm

LEICA M9

Przez ostatnie 7 lat aparatem, którym zrobiłem największą ilość udanych wg mnie i nagrodzonych zdjęć ślubnych, personalnych projektów czy po prostu snapów była Leica M9 z obiektywami elmarit 28mm f2.8, summarit 35mm f2.5 i planar zm 50mm f2. Zwrócie uwagę jak ciemne to szkła biorąc pod uwagę standardy. Jedyne jasne szkło jakie dwukrotnie miałem i sprzedałem to nokton 35mm/1.2 – wielki kloc z fajnym obrazowaniem ale jednak.. waga i rozmiar nie pasują do M-ki.

Leica M9. Aparat, który ma użyteczny zakres czułości do ISO 640. Tak – dobrze widzicie. Nie brakuje tu zera. ISO 640. Na upartego ISO 1250. Dlaczego nie ISO 800 i ISO 1600? W M9 natywnym, czyli takim, które nie jest cyfrowo wzmacniane jest ISO 160. I liczymy wielokrotność – czyli ISO 320, 640 itd. Całkiem jak w negatywach – też 400-kę naświetlałem zawsze na 320;)

London Wedding
© Michal Warda, 2012, Londyn, Leica M9+Elmarit 28mm

Wracając do M9. Nie ma tam AF, jest za to dalmierz a to oznacza, że ostrzenie przebiega w pełni manualnie. Bufor zapełnia się po 3 do 5 zdjęciach w zależności czy zapisujemy DNG czy DNG+JPG. Leica M9 lubi też bez powodu się zawiesić a ekran LCD nadaje się tylko do podglądu ekspozycji.

Leica M9 ma jedno-duszę. Jest to pierwsza cyfrowa M i jak dotąd jedyna, którą fotografuje mi się dokładnie tak jak Leicą M4 czy M6. Nawet Leica M10 nie daje tego uczucia. M9 się kocha albo nienawidzi ale jedno jest pewne – nie ma drugiego takiego korpusu, który robi tak “analogowe” zdjęcia. Kolor, detal i struktura obrazu są niesamowite. NIektórzy mówią, że Leica zaszyła tam kolory z kodachroma. W odpowiednich warunkach dzieje się magia. Matryca CCD zupełnie inaczej absorbuje światło – podczas pracy okazuje się, że rzadko kiedy potrzebujemy wysokiego ISO.

Z obecną fascynacją ISO też jest ciekawa historia – przez lata ikoną był kodachrome 64. Ucinamy kolejne zero – tak – ISO 64! Najbardziej znane zdjęcia Alexa Webba czy Davida Alana Harvey’a to Leica, niskoczuły slide i niezwykłe oko. To jest tajemnica fotografii- umiejętność patrzenia a nie sprzęt. Sprzęt ma nie przeszkadzać, być transparentny. To temat na inny wpis.

Jan Paweł II
© Michal Warda, 2011, Warszawa, Leica M9+Elmarit 28mm
London Street Photography
© Michal Warda, 2012, Londyn, Leica M9+Nokton 35 mm
© Michal Warda, 2011, Sopot, Leica M9+nokton 35mm

Wracając do rozważań – czy naprawdę potrzebujemy zmieniać sprzęt każdego roku? Gonić króliczka? Dążyć do coraz bardziej gładkich, ostrych obrazów? Nowe Sony A7III to na pewno krok w ciekawym kierunku. Niemal nie zostawia pola do udoskonaleń i jest z pewnością bardzo kompetentnym narzędziem pracy. Ale czy sprawi, że nasi klienci będą bardziej zadowoleni ze zdjęć? Czy będę lepszym fotografem?

Dajcie znać co sądzicie w komentarzach. Porozmawiajmy;)